środa, 7 października 2009









Jak nie kochać jesieni...


Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
Ptaków, co przed podróżą na drzewie usiadły,
Czekając na swych braci, za morze lecących.

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
Gdy koi w twoim sercu codzienne tęsknoty.

Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,
Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.
Co chryzmatem bieli, dla tych, co odeszli.
Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.

Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,
Tego co królowanie blaskiem świec rozpocznie.
Co w swoim majestacie uczy nas pokory.
Tego, co na cmentarzu wzywa nas corocznie.




Liście jesienne

Liście jesienne leżą po brzegach dróg, mieniąc się jedną połową tęczy.
Wyglądają jak rozsypane róże wszelkich barw.
W stawie drżą złote plamy. Rząd drzew odbija się w nim różnie: wierzba - mgłą siwą, czerwona leszczyna - skrzydłem motyla, topole - ciemnymi kolumnami.
Skośne marmurowe schody, prowadzące ku wodzie, odbijają się w gląb i w przeciwną stronę niż prowadzą, tworząc klin.
Zadarte liście wierzby płyną jak dżonki, wiatrem popychane.
Wysoko przelatujące samoloty suną przez głębinę jak czarne płotki, małą gromadą.
Woda żyje, drzewa budzą się dzisiaj.
Wieje bowiem wiatr, który różni się od innych jak chuchnięcie od dmuchnięcia.
Z głębi piersi natury płynie to serdeczne chuchanie: wiatr halny.
Kto jeszcze nie wypowiedział swojej miłości, zdradzi się z nią w taki dzień.
Oto jest niekalendarzowy powrót wiosny.
Wiosna - kaprys, wiosna - łaska.
Możemy się jej wszędzie i zawsze spodziewać, tej Wiosny Niezależnej, zarówno w zimie, jak i w setnym choćby roku życia.





J e s i e ń

Jesień mnie cieniem zwiędłych drzew dotyka,
Słońce rozpływa się gasnącym złotem.
Pierścień dni moich z wolna się zamyka,
Czas mnie otoczył zwartym żywopłotem.

Ledwo ponad mogę sięgnąć okiem
Na pola szarym cichnące milczeniem.
Serce uśmierza się tętnem głębokiem.
Czemu nachodzisz mnie, wiosno, wspomnieniem?

Tak wiele ważnych spraw mam do zachodu,
Zanim z mym cieniem zostaniemy sami.
Czemu mi rzucasz kamień do ogrodu
I mącisz moją rozmowę z ptakami?





czwartek, 10 września 2009

UWAGA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Drodzy czytelnicy przypominamy że po wakacjach wracamy do starego trybu pracy czyli :



Poniedziałek 11:00 - 16:00

Wtorek 10:00 - 17:00

Środa 12:00 - 18:00

Czwartek 12:00 - 18:00

Piątek 12:00 - 18:00



poniedziałek, 31 sierpnia 2009

1 września - pierwszy dzień szkoły.

@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
Żegnajcie góry, lasy,
morze i piękne jeziora,
wakacje się skończyły
,nadeszła nauki pora.
Mamy już nowe książki,
zeszyty i szkolne przybory,
wypoczęci, na brąz opaleni,
wracamy znowu do szkoły.
Pierwszy dzwonek zadzwonił,
milkną gwary, hałasy,
pani z dziennikiem w ręku,
zaprasza nas do klasy.
W klasie pachnącej farbą,
w swoich ławkach siadamy,
witamy się z kolegami,
wrażenia opowiadamy.
Przez dziesięć kolejnych miesięcy,
uczyć się w szkole będziemy,
gdy lato do nas zawita,
na wakacje znów pojedziemy.
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@

Koniec wakacji

Dla moich przyjaciół

Skończył się już czas
Który rozdzielił nas.
Skończyła się przygód miara
I zabawa do samego rana.
Skończyły się nasze wakacje
A z nimi wspólne wariacje.
Teraz zostały tylko wspomnienia
Żyjące w nas do kolejnego zobaczenia.
Potem zaczniemy wszystko od początku...
Wyjmiemy białą kartkę
I ponownie uzupełnimy ją
Trzymajac szczelnie zamkniętą w swojej głowie.
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@

Koniec Wakacji

Już ciepłe powietrzezniknęło niespodziewanie
Skończyło się nowychmiejsc odkrywanie
Deszcz zimny popadałi nam jesień zapowiedział
Przygody i letnie wrażeniato tylko są miłe wspomnienia
Więc leniuchowaniu trzebapowiedzieć: Do widzenia!
Choć ludzie bardzo żałują,że już te dni przemijają.
Nie będzie blasków słońcatych pięknych słów ukochanegona koloniach bez końca
Tych emocji,uczuć i niepewności
Niespodziewanych czasem gości
Zabaw,ognisk,zdobywania gór,kąpania w niebieskich jeziorach.
Czasu nikt nie zatrzymasekundy wstecz nie przetrzyma
Wraz z spadającymi liściamidzieci biorą kasztany garściami
Bramy szkoły na nas czekają
Zajęcia się zaczynają.
Puste sale zapełniają salenikt nie nudzi wcale.
To koniec.Czas powrócić do normalności.
Nudzącej,choć zaskakującej rzeczewistości.
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@

czwartek, 13 sierpnia 2009

Uwaga.....!!!!!!!!

Dnia 17.08.2009r. (poniedziałek)
BIBLIOTEKA NIECZYNNA

środa, 15 lipca 2009

Wakacyjne kolorowanki !!!!!!!!!!!!!!

LETNI SPACER.....

WAKACJE W GÓRACH....






WAKACJE POD NAMIOTEM.......

WAKACJE NA MORZEM......



WAKACJE NAD JEZIOREM........




WAKACJE NA WSI..........


PŁYWAMY KAJAKIEM.....




WAKACJE!!!!


ZABAWA NA BASENIE.....



KĄPIEL W MORZU...........



KONIEC SZKOŁY.....


DZIEŃ NA PLAŻY.....

Wierszyki o wakacjach !!!!

.....................................................@@@@@@@@@@@@@@................................................................
Kiedyś na Mazury się wybiorę
żeby poszaleć trochę sobie,
przyjaciół ze sobą zabiorę,
prawdziwe wakacje sobie zrobię.

Będę opalać się,
łowić ryby,pływać, żeglować,
w piłkę grać,pójdę do lasu zbierać grzyby
i wśród natury się kochać.

Zraszać rankiem stopy rosą,
wieczorem z grilla przysmaki jeść,
na niebie gwiazdy liczyć nocą,
swobodne, beztroskie życie wieść.
......................................................@@@@@@@@@@@@@@@@.......................................................
Tęsknię za morzem ,za ciepłym słońcem
Spacerem plażą o zachodzie
Łagodnym szumem fal tańczących
Tęczowym światła odbiciem w wodzie
Usiąść na piasku bez pośpiechu
Na horyzoncie w statek wbić oczy
Rozpuścić myśli na cztery strony
A morze fale niech toczy i toczy.....
Tęsknię za ciszą i spokojem
Rozleniwioną duszą o świcie
Pozostawieniem trosk codziennych
I zatrzymaniem pędu życia.
............................................................@@@@@@@@@@@@@@@.....................................................
WAKACYJNE UROKI WSI
Noc się w kołdrę otuliła
w gwiazdeczkowe wzory
i ćmy wszystkie rozbudziła
przyklejone w dzień do story
księżyc jak zwinięta przędza
różkami do góry
uparcie przepędza
poszarpane niby-chmury
przestrzeń ciasno rozświerszczona
w suszonych grzybów zapachu
i tylko brzemienny konar
jabłkami bije po dachu
sen się kładzie na poduchę
na spoconej skórze
komar brzęczy tuż nad uchem
-zapowiada burze ...
.......................................................@@@@@@@@@@@@@..................................................................